Kobieta24.pl
Moda Uroda Zdrowie Miłość Gotowanie LifeStyle Życie Gwiazd hiTech
Reklama w Kobieta24.pl

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
Życie zaczyna się po sześćdziesiątce | kiedy na emeryturę | wiek emerytalny | propozycje książek | Państwowa Kasa Ubezpieczeń Emerytalnych |

Emeryt! Minęło już dziesięć lat, od kiedy przyjąłem – z niemałą trudnością – ów status, który nie przesądza o przynależności do jakiegoś stanu czy klasy, nie określa kondycji człowieka, jeszcze mniej sytuacji, w której się znalazł, a z pewnością niczego nie mówi o jego profesji. A są nas przecież miliony, żyjących w ten sposób, a nawet opłacanych za to – lepiej lub gorzej. Ale skoro tak, to może powinniśmy mówić o stanie umysłu?







Jeśli chodzi o mnie, już od około dziesięciu lat opowiadam tu i ówdzie tysiącom ludzi we Francji i za granicą, nie tylko emerytom, swoje, nieco szczególne życie po przejściu na emeryturę. Poproszono mnie o opisanie go. A przecież przebyta przeze mnie droga, bez wątpienia dość nietypowa, nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. Czy moja historia – początkowo stanowiąca ucieczkę, następnie kontynuowana jako przygoda na krańcu świata, a w końcu wciągnięta w łańcuch nadziei i przyjaźni – ma tak ogólny zasięg i znaczenie, żeby warta była opowiedzenia? Cokolwiek nie myśleliby na ten temat niektórzy spośród moich czytelników, moja odyseja na Jedwabnym Szlaku nie predestynuje mnie w żadnym wypadku do miana bohatera. Każdy jest zdolny zrobić to, co ja zrobiłem. Wystarczy po prostu stawiać krok za krokiem i rozpoczynać na nowo – w sumie około piętnastu milionów razy. Jest to rzecz praktykowana od tysiącleci, i nikt się tym nie chełpi. To droga, a nie cel, popychała mnie do przodu. Potrzebowałem oczywiście odrobiny nieświadomości, żeby wyruszyć w drogę, oraz szczęścia, żeby wrócić do domu, a oprócz tych dwóch rzeczy także dużej dozy uporu. A w tym pomogło mi z pewnością moje bretońskie pochodzenie Normandczyka.

Od kiedy figuruję na liście beneficjentów Caisse nationale d’assurance vieillesse1 (CNAV dla licznych wtajemniczonych), żyję jak we śnie, nawet jeśli początki były trudne. Emerytura może być dla niektórych prawdziwym dramatem. Może doprowadzić do depresji, a nawet do śmierci. Są też tacy, którzy przechodzą obok niej, nie potrafiąc stawić jej czoła, i jeśli nie zdążą zareagować, skonstatują, jak śpiewała Jeanne Moreau, że „niestety, jest zbyt późno, żeby wykręcić mokrą od łez chusteczkę”. Ponieważ po emeryturze – czy trzeba o tym przypominać – czeka nas zimna, cmentarna ziemia lub piec kremacyjny. „Starość jest cudowna... szkoda, że tak źle się kończy!” mawiał François Mauriac. Lepiej zatem nie pozostawać biernym, zanim nastąpi smutny koniec. Po co spędzać dni bezczynnie, trwać w odrętwieniu, urządzając sobie pseudowakacje, skoro czeka nas wieczny odpoczynek?

Jeśli moja droga życiowa może podsunąć kilka pomysłów na spędzenie emerytury niektórym spośród milionów „baby boomers”, którzy aktualnie zaprzestają lub zaprzestaną w najbliższych latach aktywności zawodowej, w istocie nie tylko powinienem opowiedzieć, ale również napisać swoją historię. Napisać czarno na białym, że emerytura wcale nie jest odosobnieniem, odsunięciem od społeczeństwa, nawet jeśli terminologia administracyjna i marketingowa sprawiają, że zmieniamy status z osoby aktywnej na nieaktywną – określenie hańbiące dla osoby takiej jak ja, która jest w ciągłym ruchu.

Nie dajmy się oszukać: emerytura to wspaniała rzecz. Jest to w życiu kobiety lub mężczyzny uprzywilejowany okres całkowitej wolności. Wiedziemy życie wybrane, a nie narzucone, jakim było w przeszłości nasze życie nastolatków lub „aktywnych” dorosłych. Sondaże wskazują, że 5% wniosków rozwodowych składają osiemdziesięciolatkowie, ale w przypadku niektórych spośród owych „niegodziwych” staruszków lub staruszek, którzy decydują się przeżyć nieco spóźnioną przygodę, to pragnienie wolności może posunąć się dużo dalej. Nie ma w tym nic dziwnego. Emerytura – czas wielkich możliwości – to drzwi otwarte na wszystkie, nawet najbardziej szalone wyzwania[1].

My, zachodni mieszkańcy planety Ziemia, żyjemy na początku trzeciego tysiąclecia w wyjątkowym okresie. We Francji do niedawna w wieku 60 lat było się starym człowiekiem, uzależnionym od swojej rodziny lub miłosierdzia społecznego. Ci, którzy przekraczali ów wiek, nie mieli innego wyboru, jak siedzenie przy kominku i rozgrzebywanie popiołu i swoich wspomnień w oczekiwaniu na starcze zniedołężnienie i koniec życia. Mogli uważać się za szczęśliwych, jeśli choroba nie zamieniała ich emerytury w długie cierpienie, a opatrzność zadowalała się jedynie narzuceniem im różnych „dolegliwości”, które stawały się ośrodkiem ich rozmów. Dzisiaj znam stu sześćdziesięcioletnich „staruszków” i „staruszek” zdolnych wziąć udział w maratonie, pomagać swoim wnukom w zgłębianiu arkanów geometrii przestrzennej lub delektować się geniuszem François Villona2, ucząc się jednocześnie gry na wiolonczeli.

Emerytura jest złotym wiekiem. Ale jest również wiekiem ostatnim. Chwilą, w której w pełni uświadamiamy sobie naszą kruchość. Jest ona zwiastunem życia aktywnego i zarazem przypomina o śmiertelności. Przestańmy używać wytartego frazesu o „wspaniałej przyszłości młodego pokolenia”. To ostatnie jest często intelektualnie niezdolne wyobrazić sobie własną przyszłość. Paradoksalnie, to właśnie w chwili, kiedy nasza przyszłość się zawęża, kurczy, w pełni ją sobie uświadamiamy. Odwróceni plecami do przeszłości, lepiej potrafimy myśleć o przyszłości. Jeśli zatem ludzie starsi są zdolni ją sobie wyobrazić, dlaczego nie mieliby przyczynić się do jej budowania?

Ów wiek, który nazywamy „trzecim”, jest najważniejszą sprawą naszego życia. Pomyłką byłoby mylenie go z długimi wakacjami albo, jeszcze gorzej, uznawanie go za odpoczynek. Ten „dobrze zasłużony odpoczynek”, który w chwili odejścia z pracy jest nam serwowany z szampanem i odtwarzaczem DVD. Często nawet przed upływem wieku emerytalnego popychają cię w stronę wyjścia i przypominają starą śpiewkę o „wartości pracy”. „Odpocznij sobie, stary pracowniku, dobrze na to zasłużyłeś. Odtąd, każdy dzień będzie dla ciebie niedzielą”. Cóż to za brednie. Od pierwszego miesiąca wszystkie dni, czwartki lub niedziele są szare, puste i smutne, jeśli nie zatroszczyliśmy się o to, żeby odpowiednio wypełnić sobie czas.

Przede wszystkim nie należy dać się schwytać w pułapkę. Emerytura jest bez wątpienia najbogatszym i najważniejszym okresem naszego życia, który najlepiej oddaje naszą osobowość. Jest on rezultatem nauki, eksperymentowania, sukcesów i porażek, jednych i drugich równie kształcących, stanowiąc niezrównany kapitał, który szkoda byłoby zostawić odłogiem. Nie pozwólmy, aby „przedwcześnie pogrzebano” osoby starsze poprzez uciekanie się do śmiesznego wybiegu językowego – nazywanie ich „seniorami” lub osobami w „trzecim wieku”. Słowa te spychają je na boczny tor lub do grobu, chociaż niby zatroszczono się uprzednio o to, żeby wkupić się w ich łaski. Pozostawmy to specom od marketingu i reklamy, którzy schlebiają, by móc łatwiej oszukiwać. Używajmy w ostateczności słowa „starsi”, które przynajmniej pozwala nam pozostać w rodzinie. Jesteśmy starzy, nie powinniśmy się tego wstydzić, „starość” to cudowna rzecz, ponieważ niesie w sobie wartości, takie jak dojrzałość, mądrość, zrównoważenie, wiedza...

W 2050 roku co piąty mieszkaniec Ziemi będzie miał ponad 60 lat. Przed upływem 2012 roku, pięć i pół miliona Francuzów przejdzie na emeryturę. Jest to pokolenie baby-boom. Narodziło się z popiołu okrutnej wojny. Od jego narodzin moc fali, jaką tworzy, spowodowała, że wszystko eksplodowało pod jej naporem. Chociaż skutki były łatwe do przewidzenia, nasi rządzący nie zrobili nic, aby ich uniknąć. Brakowało szkół, liceów, uniwersytetów, zaczęto je budować, kiedy było już za późno. Doprowadziło to do wydarzeń 1968 roku – powszechnych protestów i strajków, podczas których demonstranci zapalali petardy, ogniska, wyrywali z jezdni kostki brukowe. A nie tak dawno poszerzyli grono klientów urzędów pośrednictwa pracy, które wskutek kryzysów ostatniego ćwierćwiecza XX wieku przekształciły się w duże i ważne instytucje. Czy owo tsunami dziadków z wyżu demograficznego spowoduje implozję systemów emerytalnych? Lub przeciwnie, przyniesie nową, wyzwoloną energię, rozmach i wyobraźnię? Stawiam na to drugie rozwiązanie.

Każdego roku liczba osób starszych się zwiększa. Mają one z tego tytułu pewne obowiązki. To powód, by nie oddawać się wyłącznie słodkiemu rozleniwieniu, sjestom pod palmami zimą czy wycieczkowym rejsom, podczas gdy zarabiający na emerytury składkowicze udają się do swoich biur, szkół i fabryk. Jeśli emeryci nie będą mieć się na baczności, zostaną zepchnięci na margines i staną się ciężarem dla społeczeństwa, zagrażając tym samym trwałości demokracji. Pesymiści zapowiadają „wojnę pokoleń”. Dopuszczenie do tego byłoby głupotą, a przede wszystkim niesprawiedliwością. Jak można zaakceptować, aby tyle błyskotliwej energii, wiedzy i inteligencji nie zostało wykorzystane? Pragnę z całego serca, żebyśmy my, starsi, przyczynili się do ewolucji świata i spróbowali – dzięki czasowi, jakim dysponujemy – przywrócić mu odrobinę piękna. Abyśmy zbudowali pomosty między pokoleniami, które po nas następują, generacjami naszych dzieci i wnuków. Abyśmy po prostu mieli swój wkład w budowaniu lepszego świata. Ponieważ emerytura nie jest końcem. Stanowi cudowny początek. W przeciwieństwie do ich potomstwa, emeryci nie są indywidualistami. Lepiej potrafią przeciwstawić się rozpowszechnionemu przez reklamę przekonaniu, że szczęście można kupić. Wychowani w innym świecie, nie są egoistami. „Jeśli pragniemy pozostawić po sobie ślad w świecie, powinniśmy się z nim solidaryzować”, powiedziała Simone de Beauvoir.

Dzisiaj, po dziesięciu latach refleksji, mogę powiedzieć wszystkim emerytom, że życie zaczyna się po sześćdziesiątce.

 

 

 

 


1 Państwowa Kasa Ubezpieczeń Emerytalnych (przyp.tłum.).

[1] W filmie La Vieille Dame indigne (Niegodziwa Starsza Pani) pewna kobieta u kresu życia decyduje się zrealizować swoje marzenia, gardząc plotkami innych.

2 François Villon – jeden z najwybitniejszych poetów francuskich epoki średniowiecza, autor Małego Testamentu i Wielkiego Testamentu, napisanych około 1461 roku (przyp.tłum.).





Bądź pierwsza - Napisz komentarz

Dodaj swoją publikację


 
Przeczytaj także
» Bogini w bikini
» 10 okładek na 10 urodziny Gali!
» Jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z daleka
» Garnek rzymski. 80 zdrowych i pysznych przepisów
» Na zmiany nigdy nie jest za późno
» Wakacje na południu – bliżej niż myślisz
» Wielkanocny stół
» Kolory płynące z natury
» Minimalizm i przestronność – czyli jak aranżować salon
» RadiesseTM - nowy zabieg na bazie hydroksyapatytu wapnia
» Ciepłe swetry od Gatty w sam raz na chłodną jesień
» Joga w Parku- w trosce o jakosc Twojego wolnego czasu!
» Podpowiadamy… Najlepsze prezenty świąteczne dla najmłodszych
» Wazektomia – innowacyjna metoda antykoncepcji dla mężczyzn
» Czego pragnie Twoja skóra?
» Już w najbliższą sobotę - Marsz Różowej Wstążki
» Rozmawiamy o dzieciach – Instytut Babyradio.pl
» Wielki Tydzień Dobierania Biustonoszy w PH Bielany
» Niezastąpiony smak domowego chleba
» Wiosna to czas na jędrną sylwetkę


Kobieca sonda

Czy jesteś za wprowadzeniem całkowitego zakazu palenia w miejscach publicznych i restauracjach?

Tak, jestem za wprowadzeniem zakazu
Nie, obecne zakazy wystarczą
Zakaz powinien dotyczyć tylko restauracji
Zakaz powinien dotyczyć tylko miejsc publicznych
Jestem przeciwko wszelkim zakazom palenia

  + Wyniki

 
Tagi serwisu kobieta24.pl
Moda  Uroda  Fryzury  Pokazy mody   Bielizna damska Skuteczne diety Paznokcie Orsay Metamorfozy Sukienki Leki  Szybkie odchudzanie
Przepisy kulinarne

Gorąco Polecamy:







Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2010 Kobieta24.pl / reklama / kontakt/współpraca