Dorota Sumińska, Dorota Krzywicka,
Rozmawia Irena A. Stanisławska
Premiera 5 października
Fot.Danuta Węgiel
Trzy ekspertki, troszczące się zawodowo o dusze ludzi i zwierząt, spotkały się, by porozmawiać o tym, jak żyć, przetrwać i być szczęśliwym w rodzinie. Jak znaleźć złoty środek wychowując dzieci i domowe zwierzęta. Jak mądrze kochać i nie pozwolić sobie wejść na głowę domownikom. Jakie są granice tolerancji i kiedy powiedzieć stanowcze NIE!
W pełnej zaskakujących zwrotów rozmowie autorki dzielą się nie tylko swoją wiedzą zawodową, ale korzystają też bogatych przeżyć osobistych, do których dyskretnie się odwołują. Dlatego każdy, kto żyje w relacjach z innymi i ma podobne problemy zadaje odwieczne pytania: jak radzić sobie ze stresem, zrozumieć nastolatka, zawrzeć z mężem pakt o nieagresji, nauczyć się okazywać miłość. Jak uszanować sferę wolności należną każdej osobie w tym i zwierzętom, które żyją w naszej bliskości?
Błyszcząc poczuciem humoru, ale bez moralizowania autorki uświadamiają czytelnikom, jak tworzyć szczęśliwą, pełną miłości rodzinę.
Dorota Sumińska – lekarz weterynarii, psycholog zwierzęcy, prowadząca popularne radiowe i telewizyjne programy o zwierzętach. Autorka popularnych książek o zwierzętach oraz bestsellerowej autobiografii.
Dorota Krzywicka – psycholog, którą widzowie polubili za rady udzielane w programie Ewy Drzyzgi, pt. „Rozmowy w toku” (TVN); doradza też czytelniczkom „Chwili dla Ciebie”. Autorka książki Pogotowie psychologiczne (2010), napisanej wspólnie z Ireną Stanisławską.
Irena Stanisławska – dziennikarka, pasjonatka psychologii, nie bojąca się żadnych tematów – pisywała m.in. artykuły o sportach ekstremalnych; współautorka kilku książek, m.in. Mężczyzny od podszewki (2008, z Krzysztofem Klajsem) i Mojego dziecka (2009, z Dorotą Zawadzką).
Dorota Krzywicka, psycholog, Dorota Sumińska, lekarz weterynarii i psycholog zwierzęcy, Irena Stanisławska, dziennikarka i… wspólna książka Jak wychować dziecko, psa, kota i faceta.
Jak powstała książka
Dorota Sumińska:
Przyjechały do mnie dziewczyny. Był straszny upał. Siedziałyśmy na tarasie, moczyłyśmy nogi w miskach z zimną wodą i pisałyśmy książkę. To znaczy „mówiłyśmy” książkę. Biedna Irena musiała ten bełkot spisać. Ale na początku to była prawdziwa, żywa rozmowa.
Dorota Krzywicka:
Irenka była taka dożarta. Rozmawiałyśmy sobie miło, a ona nic tylko: „Przestańcie chlupać w tych miskach! Nie ruszajcie tymi nogami, bo ja nic nie słyszę!A tu psy szczekały. A tu okrzyk: „O! Kózka idzie! Kózka! Pamiętasz?”
Irena Stanisławska:
Mam to na taśmie i w aparacie. To był żywioł. Przyjechałyśmy do Doroty Sumińskiej, żeby się naradzić, o czym będzie ksiażka.
DS:
Po krótkiej rozmowie z nimi, wiedziałam, że książka będzie super, i ze spodoba się czytelnikom, bo jest prawdziwa. My naprawdę tak myślimy.
Dziecko, pies, kot, facet – kogo wychować najtrudniej?
DS: Faceta!
DK: Nie ma różnicy.
DS: Ja miałam trzech mężów. A z psami nigdy nie miałam takich kłopotów jak znimi. Z dzieckiem miałam trochę kłopotów, ale wyszło na prostą. Myślę, że teraz już mi się uda z facetem, który podczas pisania tej książki dolewał nam zimnej wody do misek.
DK: Myślę sobie, że każdego żywego stwora, obojętnie, czy ma cztery nogi, czy ma dwie czy jest facetem czy kobietą, wychowuje się według bardzo podobnych zasad. I faktycznie, niektóre z tych istot stawiają większy opór, ale jak się człowiek uprze, to każdy opór pokona.
DS: Ale trzeba być upartym.
DK: Tak. I wiedzieć, czego się chce.
DS: Są ludzie-koty i ludzie-psy. Jeżeli się wie, że ten konkretny osobnik ma takie lub inne cechy, to jest dużo łatwiej z nim postępować. Facet jest kotem, a kobieta psem. Jest bardziej komunikatywna. Facet to taki kot, który musi mieć norę i sobie tam siedzieć..
DK: Borsuk.
DS: Lubi wygody, dobre jedzenie, lubi ciepełko.
DK: Drapanie za uszami.
DS.: Tak, ale, jak się chce kogoś wychowywać, to trzeba go polubić. Bo jeżeli wychowuje się z dobrą intencją, to się zazwyczaj udaje. A jeżeli się usiłuje wychowywać kogoś, kogo się nie lubi, to nic z tego dobrego nie wyjdzie, ani dla jednej, ani dla drugiej strony.
Należy kochać, pozwalać drugiej osobie na odrobinę wolności, wyczuwać potrzeby. Czemu ludzie tego nie robią?
DK: Kochać to my umiemy. Natomiast każdy z nas przywiązuje się do własnego wyobrażenia, jak coś powinno wyglądać. I jeżeli wchodzimy w relację z kimkolwiek, z takim z góry założonym wyobrażeniem to jest porażka. Dlatego poradniki, mają sens wtedy, kiedy autorzy dają nam przykład, a nie doradzają. Nie próbujmy zrobić z tej żywej istoty kukiełki. Tylko pozwólmy jej być sobą, i wtedy będzie dobrze.
DS: Tak. Zdecydowanie tak!
DK: Dlatego my w ogóle nie dawałyśmy porad, „jak wychować”, tylko jak szczęśliwie ze sobą żyć. W książce nie ma porad, jak wychować, tylko czego nie robić. Jak nie ograniczać, jak nie zmuszać do bycia kimś innym...
DS: Bo każdy jest inny i każdy musi być sobą. I to – co chyba z tej książki wynika – żeby dobrze żyć z facetem, trzeba mu pozwolić być facetem. Jeżeli chce się dobrze żyć z psem, trzeba mu pozwolić być psem. A dziecku być dzieckiem. I każdy gatunek, i wiek, i płeć ma swoje prawa, które muszą być szanowane.
DK: Bardzo często widzę dzieci szalenie układne, takie modelowe. No po prostu dziecko-broszka, można przypiąć jako diament, który wszystkich zachwyca; to są dzieci okropnie nieszczęśliwe, które spełniły wszystkie oczekiwania rodzica. Wspaniale tańczą, wspaniale rysują, chodzą na lekcje języków, jeżdżą konno, w szkole mają czerwone paski, tylko te dzieci mają tak bezbrzeżnie smutne oczy... Że jak na nie patrzę, to sobie myślę przecudne, tylko czy szczęśliwe?
IS: Ja chciałabym, żeby Dorota Sumińska powiedziała o kotach, dlatego, że kot jest takim samym członkiem rodziny jak pies.
DS: Oczywiście!
IS: I o ile, wydaje mi się, że ludzie na temat psów co nieco wiedzą, to na temat kotów, wiedza jest ograniczona. Bo bardzo często chcą koty wychowywać tak jak psy.
DK: Kot ładnie ustawił swoje granice. To jest istota, od której powinniśmy się uczyć ustawiania. Pies nie ma takich granic, pies pozwala sobie je naruszać.
DS: Kot ma swoje granice, bardzo pięknie to powiedziałaś, ale my mu je zabraliśmy. Kot domowy jest kompletnie ubezwłasnowolnioną istotą, która ma tylko jedno małe terytorium. Dlatego uważam, że kot jest w najgorszej sytuacji. Bo to taki zaszczuty facet, któremu zabrano godność, zabrano norę, do której się mógł schować, ulubione hobby..
Ma żonę herod-babę, która go tłamsi, a on chciałby kleić samolociki, na co ona mu nie pozwala.
DK: Wracając do tych granic. Myślę, że granice to jest strasznie ważna rzecz. Ale nie tylko w takim rozumieniu, że ludziom stawiamy granice. My musimy znać również własne granice. Człowiek, który nie zna swoich własnych granic, jest nieszczęśliwy, dlatego, że wszyscy mu depczą po ogródku. I to są takie potencjalne ofiary, ludzie nieszczęśliwi, ludzie w depresjach. Dlatego trzeba stawiać granice. Bo ludzie, tak naprawdę, mogą nam zrobić tylko tyle, na ile im pozwolimy.
DS: Są pewne granice, których nie przekraczamy nigdy, w założeniu przynajmniej. Na przykład w związkach między mężczyzną i kobietą zakładamy że, wierność jest taką granicą. Bo z reguły z tego powodu rozpadają się związki. Więc jak się przekroczy tę granicę, to różnie bywa. Jeżeli chodzi o związek psa i człowieka, to tą granicą na pewno jest agresja. Jakakolwiek – z jednej i z drugiej strony. Bądźmy łagodni, szanujmy obiekt uczuć... Bo w życiu jest tak, że ludzie mówią: kupię sobie pieska do kochania, będę mieć dziecko do kochania; może też: kupię sobie męża do kochania, jakby był taki sklepik! To nie tak ! Miłość to jest uczucie, którego akurat my, ludzie, moglibyśmy się uczyć od psów, a nie robimy tego.







Bądź pierwsza - Napisz komentarz