Wstajesz rano, stajesz przed lustrem i pierwsze co widzisz to świecąca się skóra twarzy. W ciągu dnia ukradkiem zerkasz w lusterko w stresie, że znów błyszczą się nos, czoło, policzki. Zużywasz tony pudru, nie możesz rozstać się z kolejnym opakowaniem bibułek matujących, twoja torebka przypomina kosmetyczkę. Wieczorem jest jeszcze gorzej niż rano. „Czy ten koszmar się kiedyś skończy?!” – myślisz w rozżaleniu.