Emeryt! Minęło już dziesięć lat, od kiedy przyjąłem – z niemałą trudnością – ów status, który nie przesądza o przynależności do jakiegoś stanu czy klasy, nie określa kondycji człowieka, jeszcze mniej sytuacji, w której się znalazł, a z pewnością niczego nie mówi o jego profesji. A są nas przecież miliony, żyjących w ten sposób, a nawet opłacanych za to – lepiej lub gorzej. Ale skoro tak, to może powinniśmy mówić o stanie umysłu?